menu

user
me
book
fav
link

archiwum

2013
luty (6)
marzec (10)
kwiecień (7)
maj (4)

Ciąg dalszy lub nie...

sobota, 18.maja.2013, 15:58
Niestety muszę się tu poniżyć by zadowolić pewną osobę.

Więc zaczynam.
Otóż przepraszam bardzo mojego faceta za to co pisałam nie dawno w poprzednich wiadomościach. Nie będę już zaciskać zębów ani nie mówić całej prawdy.
Hmmm coś jeszcze a tak ostatnio musiałam go przeprosić za przeklinanie do niego.
Więc chyba to będzie wszystko.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

A może coś z tego będzie

piątek, 17.maja.2013, 20:57
Jednak może coś z tego związku jeszcze uratuję jeśli sprostuje swoje przemyślenia na temat mojego faceta.
Więc zaczynam....
Otóż ostatnie hmmm 3 lub 4 wpisy były chwilowym załamaniem z powodu odległości która dzieli mnie z facetem. Czasem tak mam. Kocham go. Popełniłam błąd, który chcę naprawić. I mam nadzieję, że naprawię.
Co do komentarzy do ostatnich wpisów, może macie racje. Jestem egoistką, on jest super i nie powinnam tak się zachowywać jak rozpuszczona księzniczka.
A coś jeszczę? Ah tak to mój ostatni wpis na bloga. Nie chcę by ktoś poczuł się zraniony tym co piszę. Więc może przerzuce się na opowiadania. Jeszcze nie wiem zobaczę co z tym fantem zrobić.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Dlaczego ja tak cierpie?

piątek, 17.maja.2013, 12:48
Wiecie co? Zerwał ze mną mój facet (były). Po prostu. Przeczytał mojego bloga i stwierdził, że to już koniec. Nawet ze mna nie porozmawiał tylko po prostu powiedział że to już koniec.
Teraz czuję taką pustkę w środku. Dlaczego mnie to spotyka. Ja naprawdę go kochałam na swój sposob. Dlaczego on mi to robi. Nigdy nic złego nie robiłam a on mnie tak potraktował po czterech latach. Nie chcę być sama. Nie chcę czuć tej pustki w środku.
Nawet nie chciał mnie słuchać nic... Ja już naprawdę nie mam siły na błaganie i proszenie. Już tyle razy to robiłam. A on mnie po prostu zostawił. I co ja mam teraz robić? Jestem do niczego. Moja samoocena z zera spadła jeszcze niżej. Dlaczego wszystko mnie to spotyka? Co ja takiego zrobiłam? Dlaczego Bóg mnie tak karze? Czy ja nie mogę już być szczęśliwa? Mam ochotę się zabić... Skończyć ze sobą.... Nie chcę bez niego żyć. Choć były problemy chciałam je jakoś rozwiązać, naprawić a on po prostu skończył to wszystko.... Nie chcę nawet o tym myśleć... A w pokoju mam tak wiele rzczeczy od niego. Wszystko mi jego przypomina..... Nie chcę tak żyć.....
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Życie mnie nie rozpieszcze

środa, 8.maja.2013, 16:09
Ehhh.... Już nie mam siły.... Oczywiście porozmawiałam z facetem na temat tego co myśle, ale jak zwykle wyszło na jego. Nie odzywaliśmy się do siebie przez parę dni bo ubzdurał sobie że ja go ciąglę tylko obrażam i stwierdził, że nie odezwie się póki ja  go nie przeprosze!!!.
Ani myślę to zrobić!(tak myślałam na początku) Ale niestety da świętego spokoju przeprosiłam go (za coś czego nie zrobiłam) i teraz trzymam jezyk za zębami i udaję że jest dobrze.
Na szczęście jestem w tym mistrzynią.
Ale powiem wam, że najgorzę w tej całej sytuacji są moje sny. OMG co parę dni mam tak pojebany sen. Otóż sni mi się jakaś sytuacja którą chciałabym spędzić z moim facetem ale zamiast jego widzę...... (chwila napięcia!) Widzę "Mój problem"!!!!!!!! (Mantus)
To jest po prostu koszmar. Nie wiem co mam myśleć. Najchętniej to bym o nim zapomniała bo naprawdę jest okropnym facetem ale jakoś wiecie, tak jak drzazga w palcu. Tkwi i wierci sie coraz bardziej.

Co dalej? Nadal szukam pracy. Co parę dni ostatnio mam rozmowy kwalifikacyjne ale jak widać nic z tego jak zwykle.... Już naprawdę nie wiem co mam robić by mieć pracę. Chuj z Urzędem Pracy. Nic z niego dobrego nie ma.

Dalej.... Schudłam troche ale nadal nie nie jest to co chciałabym osiągnąć... Jakoś nie mam większej motywacji. Oczywiście jem mniej, zrezygnowałąm z ziemniaków i makaronów i jasnego chleba.... Ale żeby się ruszać? Pfff po niecałym miesiącu chodzenia o kijkach. zrezygnowałam... Zniosłąm ze strychu rower stacjonarny i czasem pedałuje. Ale ja nadal w głowie mam bierznie. Niestety na bierznie mnie nie stac, a do jakiegoś klubu fitness> Hahaha nie mam kasy.... Więc wracamy do punktu wyjścia a dokladanie znalezienie pracy.
A ja nie tylko narzekam ale i czynnie szukam pracy.

Dobra dość narzekania.

Wracając do mojego chlopaka. Szczerze to już nie wiem czy go kocham. Napewno coś do niego czuję, ale wiecie brakuje tego czegoś. Naprawdę coraz częscie czuję się w tym wszystkim jak facet, a naprawdę chciałabym się poczuć jak księżniczka. Jak osoba jedyna w swoim rodzaju.
Tłumaczy się ciąglę, że narazie jest daleko i nie może jak tego okazać. A gówno prawda. Nawet rozmową można to okazać a on co robi?! Ehhh nie mam siły na takie kłócenie sie.
To już jest moim zdaniem przyzwyczajenie. Ale cóż mi zostało? Nie chce być sama. Boję się samotności. Ale może kiedyś będzie lepiej... A może kiedyś będzie ktoś......
Ehhhh nie chce gdybać. Muszę żyć dalej, zacisnąć zęby i założyć maskę.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Może jest coś ze mną nie tak?

piątek, 26.kwietnia.2013, 11:10
Właśnie się zastanawiam nad tym pytaniem.
Sądziłam, że z facetem doszłam do porozumienia ale... No właśnie naprawdę mnie denerwuję a wręcz rani gdy ja chcę z nim o czymś porozmawiać, żale mu się a on oczywiście sprowadza całość do siebie.
Mówiłam już mu to wiele razy ale on nadal uważa że nie sprowadza niczego do siebie.
Więc może to ze mną jest coś nie tak.
Albo po prostu mam pecha do facetów. Jak jeden nie wiedział czego chce w życiu to teraz drugi będzie gadał tylko o sobie jakby był pępkiem świata.
To nie jest przyjemne słuchanie codziennie tego samego a potem jeszcze mam prenetsję, mówi że to jesmu jest przykro. A ja to odbieram jakby to wszystko było moją winą i że to ja mu muszę się podporządkować.
Naprawdę nie wiem jak jeszcze mam mu powiedzieć, że to właśnie mi jest przykro.
Ja w tym związku poświęciłam najwięcej a on ciąglę ode mnie ''wymaga'', choć on powtarza że nic nie wymaga i mowi że to teraz jemu jest przykro.
No ja naprawdę nie wiem jak z nim rozmawiać. Czasami mam ochotę skoczyć z mostu i nie myśleć już o tym.
Dlaczego faceci są tacy bezuczuciowi.
On na początku był inny, cudowny, starał się o mnie (jak facet o dziewczynę). A teraz sądzę, że stwierdził iż jestem jego to już nic nie musi robić i to że ja powinnam się teraz 24 siedem dni w tygodniu spełniać jego zachcianki.
On do mnie wtedy mówi że gdyby się nie starał to by mi nie kupował róznych rzeczy.
Szczerze to ja tych rzeczy nie chce tylko chcę żeby był taki jak na początku, żeby się o mnie starał.
Oczywiście mu to powiedziałam, ale on jak zwykle słucha te zdania które mu się podobają reszte jakby nie słyszy, wyrywa zdania z kontekstu i obraca wszystko tak że to on tu jest poszkodowany, że to jemu jest przykro i tak dalej.
Naprawde ja już nie wiem co mam zrobić.
To że jesteśmy od siebie daleko nie oznacza że może mnie tak traktować jak jakąś zabawkę która będzie mówić tylko o nim i spełniać jego zachicianki.

Nie wiem jak z nim rozmawiać. Mówię do niego spokojnie, ale on tak wszystko obróci że ja zaczynam tracić cierpliwość i mam ochotę pierdolnąć telefonem o ziemie.
Myślałam że miłość jest czymś pięknym a tak napradę wiecej z nią problemów.
Szczerze, to teraz czuję że już miedzy na mni nie ma miłości tylko hmmm obowiązek, przywiązanie, monotonia.
Nawet jeśli bym zerwała to nie chcę być sama. Boję się samotności.
Kocham go na swój sposób albo boli mnie ta cała sytuacja. Codziennie zadaje te same pytania zero inicjatywy z jego strony i zaraz po tym coś zawsze chcę.
Proszę nie chcę jakiś kazań, czy rad. Potrzebuję zrozumienia skoro nie mogę tego dostać od własnego faceta.
Może moje życie bedzie polegało na trzymaniu języka za zębami by to inni byli szczęśliwi.....
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Nareszcie ;D

niedziela, 21.kwietnia.2013, 16:16
Hurra! Udało mi się ogarnąc ten kod HTML....

I jak widać mam nową oprawkę mego bloga ;D
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Samotność?

sobota, 13.kwietnia.2013, 19:52
Ostatnio coraz bardziej czuję się samotna. Nie chodzi o to że nikt ze mną nie rozmawia czy coś w tym stylu, ale jakoś tak w środku czuję się pusta. Tak jakby mi czegoś brakowało ale nie wiem czego.
Nawet rozmowy z moim chłopakiem ostatnio mnie nie uszczęśliwiają. Ta pusta jest straszna. Staram się nikomu tego nie okazywać ale jest to trudne.
Coraz bardziej irytuja mnie rozmowy z facetem. Mam wrażenie że ciągle mówi o sobie, że każda rozmowa dotyczy jego a jak staram sie pomówić o czymś innym to zawsze uda mu się sprowadzić rozmowę do siebie.
Że to JEMU jest ciężko, że to ON teraz ma ważniejsze sprawy itd. Ciągle to słysze. A jak już mówie co o tym myśle to wmawia mi że się znów kłóce. Szczerze nie mam już siły na takie przekomażanie. Ostatnio czuję się jak facet w tym związku, a to jest straszne. Mówiłam już mu to ale i tak to nic nie dało.
Mówię głośno i wyraźnie ale nie chcę się kłócić tylko wreszcie poczuć się hmmm jakby to ująć... poczuć się zadbana, dowartościowana...
Mam wrażenie że ja w ty związku poświęciłam najwięcej i to ja muszę codziennie gryźć się w język by czegoś nie palnąć bo znów zacznie mówić o sobie.
Nie proszę tak wiele i już mu to wiele razy mówiłam ale wiecie jak to jest, a może i nie.... "Mówił dziad do obrazu, a obraz ani razu..."
To jest straszne.. Ale cóż....... Chyba go kocham więc musze jakoś to przeboleć. Chyba w każdym w związku tak jest, że ktoś poświęca prawie wszystko by wszystko było normalne i żeby druga połówka nie miała ''pretensji''.
Ehhh taki mój los.... Zawsze po góre....

Teraz gdy słońce wyszło nareszcie mogę wyjśc i jakoś funkcjonować. Ostatnio przeszłam na diete (wreszcie bo trochę przytyłam....), znalazłam ją w internecie gdzie ludzie ją zachwalają i nie potrzeba aż tak wiele wyrzeczeń. A dieta zwie sie ONZ..... Ależ nazwa heehe.
Od środy powoli stosuję zasady a od czwartku ćwicze i chodze nordicwalking (nie wiem czy dobrze napisałam) i jakoś tak troche lepiej się czuję. Długie spacery sprawiają że nie myśle o wszystkich moich problemach, wyciszam się i skupiam się na sobie, na oddechu i przyrodzie.
Małymi kroczkami idde do przodu, ale nadal szukam pracy.
Ostatno miałam kilka rozmów kwalifikacyjnych ale niestety jak to w życiu bywa..... Blondynka, znajoma szefowej....
Pech.... Ehhh...
To chyba wszystko z ostatnich dni... A jeśli ktoś się chcę przyłączyć do walki z tłuszczykiem zapraszam przyda się mała grupa wsparcia ;D
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

PKP to złodzieje

sobota, 6.kwietnia.2013, 13:24
Powiem wam co mi się przytrafiło jadąc do głogowa na tą beznadziejną rozmowę kwalifikacyjną.
Otóż wstałam rano ogarnełam się odpowiednio poszłam na stację PKP. Oczywiście ja zawsze mam pecha i do głogowa o tej samej porze jechał mój ogromny problem Mantus.
Wsiedliśmy do pociągu. Kierowaliśmy się do pierwszego wagonu by zakupić bilet ale zauważyliśmy że Pani Konduktor sprawdza bilety i kieruję się w naszą stronę. Stwierdziłam, że zaczekamy na nią bo pamiętam jak kiedyś też jadąc pociągiem chciałam zakupić bilet wtedy kiedy konduktor kontrolował bilety to po prostu powiedział mi żeby mu nie przeszkadzać i poczekać na niego w wagonie w którym się zatrzymałam.
Pamiętając tamtą sytuację stwierdziałam że tak z rana nie będę przeszkadzać w kontrolowaniu biletów. I oczywiście mogłam tej małej piź.... przeszkodzić.
Podeszła do nas i naskoczyła na nas jak na złodzieji mówiąc że jedziemy bez biletu (a chciałabym zaznaczyć że ledwo co wyjechaliśmy z mojej miejscowości) i należy się kara w wysokości 60 zł (mówie wam zatkało mnie że nie potrafiłam zebrać myśli).
Mantus i ja byliśmy w takim szoku że nie potrafiliśmy zebrać się na powiedzenie czegokolwiek bądź pomyślenie co się dzieję.
Zapłaciliśmy za bilety plus karę.
Dopiero na stacji PKP w Głogowie dotarło do nas że szanowna Pani konduktor wypisała nam bilet w którym było przekłamanie. Otóż jest tam napisane (bilet nadal mam) że wg niej wyjechaliśmy ze stacji jedną wcześniej niż naprawdę (czyli zamiast wyjazd ze stacji "B" to zaznaczyła że wyjechaliśmy ze stacji "A"). A dokładnie mówiłam z kad do kąd chcę bilet. Lecz wypisała go tak pewnie dlatego żeby mieć dowód na to że jechaliśmy jedną stację bez biletu i w ten sposób wlepiła nam karę. Chcieliśmy z tą Panią na stacji porozmawiać ale ona szybko nas uniknęła i szybko znikneła na stacji PKP.
Dowiedzieliśmy się w kasie że możemy tylko napisać do PKP skargę na internecie załączając skany biletu.
Oczywiście to zrobiłam, ale nie popuszcze tego więc także napisałam do POLSAT NEWS zamieszczając zdjęcie biletu i wyjaśniając całą sytuację.

Powiem wam, że pewnie wy też bylibyście w szoku gdyby nagle konduktor naskakuje na was jak na złodzieji, prawie z krzykiem (sądze że ów pani była przed miesiączką i wyładowałą całą frustarcję na klientach PKP i padło na mnie) mówiąc że mamy zapłacić karę. Nawet nie potrafiła wyjaśnić czemu. Nas zatkało. Nigdy w życiu nie zdażyła mi się taka sytuacja a pociągami jeżdże od kąd pamiętam.
Jakość usług się nie polepsza w PKP a wrecz pogarsza z dnia na dzień a w dodatku cenu biletów rosną. TO JEST CHORE.
Nie wiem jak zareaguje na to szanowne państwo z PKP ale ja chcę moje pieniądze z powrotem bo to jest kłamstwo.
Mam nadzieję że też tak myślicie....

Co do XimsaM to czemu szukam tu pracy?  Gdyż praca za granicą nie wlicza sie do doświadczenia zawodowego i do lat przepracowanych więc wreszcie wole charować za średnią krajową byle by mnieć X lat/miesięcy przepracowanych niż nic. A po za tym jak nie znajdę do od września mam 3 miesięczne szkolenie do wojska więc zawsze coś jest.
A tak narazie szukam pracy bo a nóż się uda.

Dziekuję za komentarze do mojego bloga ;D
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

I.... DUPA

czwartek, 4.kwietnia.2013, 14:38
Że się tak wyraże... Ale mi to była rozmowa kwalifikacyjna... Raczej spotkanie na temat jak wcisnąć biednym osobą urządzenie które leczy światłem za kilkanaście tysięcy.... Co za żal. Oszukali w ogłoszeniu, napisali że to praca biurowa a wyszło na przedstawiciela handlowego który wciska kit. Boże. Czy już nie można znaleść normalnej pracy po osiem godziń dziennie za średnią krajową. Czy ja tak o dużo proszę?
No chyba nie. Nie po to się uczyłam w technikum ekonomicznym kończąc go z wyróznieniem by teraz być osobą bezrobotną.
No kurde nie mam już siły. Rzygać mi się chcę na codziennie przeglądanie ogłoszeń o pracę a tam się nic nie zmienia.

Czy któś kto czyta to nie potrzebuje osoby do biura, szybko się uczę, jestem odpowiedzialna punktualna. Dajcie znać. Będę bardzo wdzięczna. Podeśle cv ale proszę o kontakt.

Kurde naprawdę jestem zdesperowana. OMG.!
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Hurra

środa, 3.kwietnia.2013, 18:18
Wiecie co? Dostałam kategorię "A" na komisji woskowej.... Spodziewałam się że tak będzie.
A jutro mam rozmowe kwalifikacyjną. Coś się wreszcie ruszyło i jakoś się lepiej czuję ....

Tak sobie ostatnio myślałam (taaa wiem to nie jest moja najlepsza strona hehe) i zaczełam pisać opowiadanie. I tak się zastanawiam czy nie umieszczać rozdziały tu by pokazać swój "talent" hehhe.
Jak macie jakieś zastrzeżenia to piszcie ;D
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Święta, święta i po świętach...

wtorek, 2.kwietnia.2013, 15:21
No właśnie i po świętach....
Było mineło i koniec zapachu tych jajek... Fuuu
A co u mnie? Nic ciekawego. Jutro jadę do ''wielkiego'' miasta na komisję lekarską a dzień pózniej mam rozmowę kwalifikacyjną do pracy w biurze. Cóż tak było napisane w ogłoszeniu a jeśli znów będą wkręcać mnie w sprzedaż bezpośrednią (czyli idź sama szukaj klientów i wciskaj im drogie sprzęty) to nie dziękuję. Bo na moim terenie nikt takich rzeczy nie kupuje więc zero zysku z tego będę miała.
Co dalej.
Żyję z dnia na dzień. Marzę już o wiośnie, bo jak się zrobi ciepło pojadę do mojego chłopaka ale teraz już codziennie widzę ten cholerny śnieg!! ŚNIEG!!
Mam już dość tej pogody. Ona mnie dobija. Nic nie można zrobić bo zimno albo ciapa i nie chce się wychodzić.

A tak nic ciekawego.
Wszyscy trzymajmy kciuki za wiosnę ;D
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Strata najlepszej przyjaciółki

poniedziałek, 25.marca.2013, 13:47
Dziś zadzwonił do mnie wujek, że moja najlepsza przyjaciółka zdechła.
Chodzi tu o sukę Sonię. Miała już 15 lat. Była u nas od szczeniaczka, słodki owczarek niemiecki. Ale gdy urodziła się moja siostra musielismy ją oddać do wujka na wieś bo stała się agresywan wobec niej (to chyba lepsze niż wyrzucenie czy uśpienie psa).
Często jeździliśmy do wujka ją odwiedzać. Ehhh biedactwo.
Nie było mnie przy niej. Tak bardzo ją kocham....

Choć w domu mam tyle zwierząt, że chyba zamiast domem powinno się nazwać to schroniskiem hehe (dwa małe psy - shitzu, york; dwie świniki morskie, chomik - który jest mój; szczura i ostatnio mama nabyła rybki).
Cóż porazdzimy lubimy zwierzęta i ich miłość.

Właśnie w tym momencie jednen z piesków spi koło mnie bo zmęczył się ganianiem za piłką...

Co dalej.
Aaa dzięki XimsaM za komentarz i za to że czytasz te moje bazgroły.
Masz rację nawet własna matka mnie tak naprawdę nie zna, choć mogłoby się zdawać, że powinna mnie znać. Też Cię w pewien sposób lubie choć szczerze to nie znoszę osób którę się tną;D ale spoko, ty jesteś w porządku. ;D
Co do twojej propozycji... Dziękuje za to i za miłe słowa.
Spokojnie już od paru dni jest ze mna OK. Staram się zawsze czymś zająć by za dużo nie myśleć. To jest nawet dobry sposób. Ale ja nie znosze monotonii wieć pewnie też to długo nie zadziała ale lepsze to niż nić.
Nadal szukam pracy z nadzieją na cokolwiek i gdziekolwiek.
Jak to się mówi...? Byle do przodu? Taaa byle do przodu.

W Niedziele święta. Ale co to mi za święta. Jeden dzień i już po wszystkim. Szczerze nie lubię tych świąt już wolę Boże Narodzenie, jakiś inny klimat i oczywiście nie ma wtedy zapachu jaj. O feee jak ja nie znosze tego zapachu. Lubię jajka (w święta zjadam dwa jajka nie więcej) ale ten zapach kilkudziesięciu jaj jest niedowytrzymania.
Trzymam kciuki za to że chociaż ktoś mnie tam wysłucha i znajde prace.
Nastrój: coś tam coś tam
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ma już dość tego życia

piątek, 22.marca.2013, 19:12
Właśnie miałam się wam pochwalić, że dziś od grudnia miałam rozmowe kwalifikacyjną w księgarni.
Cieszyłam się aż do otrzymania smsa iż moja kandydatura została odrzucona.
To co ja mam jeszcze zrobić?
Przychodzić nago na spotkania?
Przefarbować się na blondynke? Szczerze to słyszałam że blondynki szybciej znajdują pracę. Czyż to nie jest dyskryminacja?

Szczerze to przez dzisiejszy dzień mam taką depresję, że mam ochotę pierdolnąć głową z całej siły w ściane. Ja już nie mam siły. Już słyszę jak ojciec wraca z pracy i mówi swoje, że jak tak moża siedzieć w domu. Ale ja nie siedzę w domu ja chodzę, zanosze CV, pytam się o staże, no wszystko co da się robić bezrobotnemu ale co ja mogę.
Rodzina zamiast mi jakoś pomóc to coraz bardziej dobija, chociaż cieszę się że jeszcze nie wyrzucili mnie z domu. Choć i na to muszę być przygotować bo nigdy nic nie wiadomo.
Naprawdę nie wiem co ja wtedy zrobię.
Chyba wtedy się..... No wiecie szybko i bezboleśnie....

Naprawdę dzisiaj straciłam wszelaką nadzieję na jakąkolwiek pracę (ale nie mówcie, że nie szukam... już dziś wysłałam 11CV).

Może jakbym się zabiła i napisała do telewizji czemu to może wreszcie rząd zareagował i pomógł młodym ludziom w życiu.

Senoy mówi mi żebym nie traciła chęci do życia bo mam jego. Ale on jest na drugim końcu Polski! I jak ja mam nie tracisz nadzieji, jak ja mogę powiedzieć, że mam dla kogo żyć.
Ostatnio coraz częściej myśle o śmierci. Może to i ''dobre'' rozwiązanie ale wydatek dla rodziny. Ale jak tak myślę to tylko jednorazowy wydatek a jakie zyski potem.

I tak pewnie nikt by się tym nie przejmował. Bo po co komu ja.
Mała, szara myszka, która jest a zarazem jej nie ma.

Muszę się jeszcze zastanowić. Naprawdę zastanowić....
Nastrój: Kill me
Kategoria: brak kategorii

....

wtorek, 19.marca.2013, 13:33
Teraz się dowiedziałam czemu się nie wysypiam, jestem ciągle zmęczona i czemu mam ciagle ochote na cos do jedzenia.
To wynik stresu. A kobiety są bardziej podatne na stres niż mężczyzni gdyż częsciej myślą jak zapewnić byt swojej rodzinie, o to by każdy był zdrowy itd.
A mój stres jest spowodowany tym, że nie mam pracy a to powoduje z koleji lekką depresje.

Już wszystko jasne ale to i tak niczego nie zmienia.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Zaufanie?

wtorek, 19.marca.2013, 11:11
Cieszę się, że jednak ktoś czyta moje dziwne wpisy na bloga.
Zwracając sie do pierwszego komentarza to odkąd pamiętam zawsze zakładałam maskę więc teraz jeśli miałabym się ''otworzyć'' to było by dla mnie wielkim problem.
A co do XimsaM.
Cóż kiedyś zaufałam i żle się to skończyło. Więc teraz nie że się boję, wręcz po prostu nie chcę zaufać.
A wracając do Appolyna (G.) choć mówie że to mój ''braciszek'' to tak naprawdę ta zasada a raczej realcję działają w jedną stronę. Jeśli nie zauważyłaś. Zawsze mu pomogę, doradzę. No naprawdę prawie na każde skinienie może na mnie liczyć.
A jeśli chodzi o drugą stronę to to wygląda tylko w ten sposób ''co mówiłaś?'' ''pierdolisz głupoty".
Więc NIKT nic o mnie nie wie. I niech tak pozostanie. Bo NIKT nie jest w stanie mnie zrozumieć. A nawet mi ciężko jest mówić o moich ''problemach'' bo nie lubie jak ludzie patrzą na mnie tym wzrokiem ''boże i po co ja się pytałem/łam''.
Dlatego zawsze jestem taka jaką chcą mnie widzieć inni. I nikt jakoś nie narzeka.

Wiecie co wam powiem.
JUŻ SKOŃCZYŁAM MÓJ KOMIKS. Tzn zostało mi jedno okienko ale jak dla mnie to godzinka i gotowe. Hehehe.

Co dalej.
Z wojskiem to narazie takie gdybanie. Bo jeszcze myślałam żeby załozyć własną działalność gospodarczą. Zrobić biznes plan, kosztorys, no dosłownie wszystko. I może uda się zdobyć pieniądze od Unii ale to znów takie gdybanie.

Jak się dzisiaj czuję?
Szczerzę od paru dni nie mogę się wyspać. Kładę się spać dosyć wcześnie, ale jak już wstaje to czuję się tak jakbym wogóle nie spała. Nie mogę zapamiętać moich snów.
Więc naprawdę jest COŚ nie tak.
Boję się, że może się coś stać. A na moje przeczucia mogę liczyć.
A jest to starszne uczucie wiedząc, że się coś ''złego'' stanie tylko nie wie się co.

A tu własnie moje ''dzieło'' choć dla mnie tam jeszcze czegoś brakuję ale nie wiem co.

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: